
Piotr Żelazny (fot. ksiazkisportowe.blogpspot.com)
Z okazji wydania się trzeciego numeru (tym razem o związku futbolu i polityki, pozostałe dwa były odpowiednio o piłce reprezentacyjnej i filozofii grania) przeprowadziłem rozmowę z Piotrem Żelaznym, pomysłodawcą magazynu, a także redaktorem i jednym z autorów artykułów znajdujących się w Kopalni.
Jakub Balcerski : Jak najprościej opisać "Magazyn Kopalnia" jednym zdaniem?
Piotr Żelazny : Wątpię, by dało się tak złożony projekt jakim jest „Kopalnia” dało opisać jednym zdaniem. Nawet nie tyle wątpię, co po prostu wiem, że się nie da. Mam dwa hasła, które doskonale oddają ideę tej ni to książki, ni to magazynu: „Kopalnia” jest zrodzona z najsilniejszej z emocji – czyli miłości. Miłości do futbolu. I drugi: „Kopalnia” ma być dowodem na to, że przez pryzmat futbolu da się mówić o świecie. I tak właśnie jest, futbol jest w przypadku „Kopalni” trochę pretekstem do większej opowieści. W trzecim numerze zajmujemy się wielką polityką i władzą. „Kopalnia” to teksty najlepszych polskich dziennikarzy, blogerów, pisarzy. Teksty, których autorzy nigdy nie opublikowaliby w swoich gazetach. Przede wszystkim dlatego, że są zbyt obszerne, żadna gazeta nie ma tak pojemnych łamów. Jako przykład weźmy mój reportaż o reprezentacji Polski z 1978 roku z argentyńskich mistrzostw świata. To był kawałek na 45 tysięcy znaków, rozkładówka w „Rzeczpospolitej” to około 16 tysięcy znaków, a w „Przeglądzie Sportowym” pewnie koło 12-14 tysięcy. Tyle że teksty w „Kopalni” nie mają być po prostu długie. One są tak obszerne, gdyż są wnikliwe, dociekliwe, z tłem historyczno-społecznym. Rozgadałem się, a miałem odpowiedzieć jednym zdaniem, a przecież muszę dodać, że kolejną cechą charakterystyczną „Kopalni” jest szata graficzna, sposób wydania i złamania, piękne ilustracje. Stąd podtytuł „sztuka futbolu”.
JB : Czy da się poszczególne magazyny porównywać między sobą?
PŻ : Da się, ponieważ wszystkie trzy części, chociaż każda ma inny temat przewodni, są stworzone według tego samego pomysłu. W pierwszej części zajmowaliśmy się mistrzostwami świata, czyli ostatnim bastionem romantyzmu w futbolu. W drugiej tematem były wielkie piłkarskie umysły i myśliciele pokroju Johana Cruyffa czy Arrigo Sachhiego, a w trzeciej piszemy o wielkiej polityce i władzy. Ale wszystkie trzy numery stworzone są tak, by każdy z tych tekstów można było czytać osobno. One nie łączą się w całość. Można zacząć od środka, przejść na początek, a skończyć na końcu. Każdy tekst jest osobną, kompletną, historią. Wspólnych cech jest więcej: począwszy od ilustracji, sposobu graficznego przedstawienia treści, skończywszy na autorach. Wielu jest dziennikarzy, którzy pisali we wszystkich trzech numerach: Michał Okoński z „Tygodnika Powszechnego”, Rafał Stec z „Gazety Wyborczej”, Michał Zachodny ze sport.pl, Olgierd Kwiatkowski, Kuba Polkowski, Leszek Jarosz, no i ja. W każdym z numerów odkrywamy jednak też kogoś nowego, perełkę.
JB : Artykuły do najnowszej "Kopalni" napisało 24 autorów. Jak przebiegała ich selekcja?
PŻ : Są pewni autorzy, jak chociażby Okoński, czy Stec, którzy po prostu muszą być w „Kopalni”. Są też tematy, które powinny się pojawić i wówczas kombinujemy, kto najbardziej nadaje się do napisania takiego tekstu, kto ma oryginalne i wartościowe spojrzenie na dany temat. Chociażby teraz, przy trójce, potrzebowałem tematu o Baskach. O Barcelonie i o Katalonii wszyscy już przeczytali w swoim życiu mnóstwo. Tymczasem temat Basków jest cholernie ciekawy. Krótki research i trafiłem na ludzi z „Ole Magazyn”, którzy wiedzą o Athleticu i o Baskach wszystko, czyli na Magdalenę Żywicką i Mariusza Bielskiego. Czasem to temat znajduje autora, czasem na odwrót.
JB : Każdy z dotychczas wydanych numerów miał swój motyw przewodni. W maju poprzedniego roku twierdziłeś, że obecny numer będzie o polskiej piłce. Wyszedł jednak o związku futbolu z polityką. Często jest tak, że zmieniacie zdanie w kwestii motywu? I czy te "odrzucone" przejdą na kolejne wydania?
PŻ : Jasne że często. Pomysłów jest tysiąc na minutę, także niespecjalnie trzeba się do tego, co mówię przywiązywać. Na pewno powinna się kiedyś pojawić „Kopalnia” o polskiej piłce. Już byłem w trakcie robienia „sztuki futbolu” o europejskich pucharach i nawet mam jeden tekst, kapitalnego dziennikarza, już napisany. Więc z całą pewnością „Kopalnia” o tej tematyce będzie się musiała pojawić. Skoro już jest zaczęta.

Pierwszy artykuł z Kopalni #3. (fot. twitter.com/KopalniaMagazyn)
JB : Wiemy, że "Kopalnia" to oprócz tekstów także świetne ilustracje. Czy autor tekstu bierze jakiś udział w dobieraniu odpowiedniej, podrzuca pomysł czy jest to tylko praca ilustratorów?
PŻ : Nie. Do tej pory odbywało się to w ten sposób, że ilustrator robił grafikę nieco w ciemno. Później najwyżej coś się zmieniało, robiło poprawki. Po trzecim numerze już wiem, że trzeba to zmienić. Bo jednak praca nad ilustracją zajmuje znacznie mniej czasu niż nad tekstem. A ja zamawiałem do tej pory w tym samym czasie i tekst i grafikę.
JB : Jakiej reakcji spodziewałeś się gdy ukazywał się I numer?
PŻ : Spodziewałem się, że ludzie się w tym zakochają. Tak jak i ja zakochałem się w samej idei, a moja miłość się pogłębiała z każdym kolejnym dniem przepracowanym nad pierwszą „Kopalnią”. Z każdym kolejnym tekstem, z każdą kolejną ilustracją. I chyba ludzie faktycznie się zakochali. Jest ich wciąż zbyt mało, ale Ci, którzy trafią na „Kopalnię” połykają haczyk od razu. Charakterystyczne jest to, że dostaje same pozytywne opinie.
JB : Czy jak patrzysz teraz na poprzednie wydania to chciałbyś je jeszcze jakoś dopracować, coś w nich zmienić, czy twierdzisz, że są przygotowane perfekcyjnie?
PŻ : Z jednej strony każdą rzecz można zrobić lepiej, widzę pewne niedociągnięcia, detale, które dziś bym pewnie zrobił inaczej. Ale z drugiej mogę cię zapewnić, że na daną chwilę, każdy numer był przygotowany absolutnie najlepiej jak tylko umiałem i mogłem.
JB : Czy masz jakiś artykuł z 3 części, który uważasz za najlepszy czy wolisz ich ze sobą nie konfrontować?
PŻ : Jest kilka mocnych kandydatów. Jak dobry trener powinienem powiedzieć, że nie wystawiam ocen indywidualnych, ale kilka artykułów darzę szczególną atencją. Tekst Leszka Jarosza o mistrzostwach świata organizowanych przez wojskową dyktaturę w Argentynie w 1978 roku jest dokonały. Szalenie ważny, a przy tym świetnie napisany i napakowany informacjami, których nigdy wcześniej nie czytałem nigdzie jest tekst Michała Szadkowskiego o radykalnym islamie, ISIS i piłce nożnej. Fantastycznie się czyta kawałek Michała Treli o NRD-owskim Forreście Gumpie - czyli człowieku, który zawsze był w pobliżu, gdy działa się historia: Eduardzie Geyerze. Bardzo lubię tekst Jacka Staszaka o kibicach Besiktasu, którzy zostali oskarżeni przez Erdogana o zamach stanu i grozi im dożywocie. Doskonały jest tekst Chrisa Lasha o dwóch piłkarzach, którzy nie bali się komuny, świetny jest reportaż Pawła Czady o pierwszym klubie resortu górnictwa, który wcale nie był w Zabrzu, tylko w Radlinie. Dobra... wystarczy. Bo zaraz wymienię wszystkie teksty. Aha, koniecznie jeszcze ten: materiał Rafała Lebiedzińskiego o dwóch Escobarach i o tym jak kartele narkotykowe przejęły w połowie lat 80. w Kolumbii futbol jest po prostu brawurowy. Do tego Stec, Okoński... No widzisz. Wszystkie zaraz wyróżnię... Wystarczy.

Wszystkie trzy numery w pełnej okazałości (fot. twitter.com/KopalniaMagazyn)
JB : Napisałeś po jednym artykule do każdej z wydanych "Kopalni". Który z nich był najtrudniejszy do przygotowania?
PŻ : Najtrudniejszy do pisania był ten z trzeciego numeru. Bo to bardzo delikatna kwestia, a nie chciałem żeby to był materiał, który kogokolwiek ocenia. Piszę o tym dlaczego na polskich trybunach widać tylko jedną opcję polityczną. Dlaczego ideologia prawicowo-narodowościowa zawładnęła stadionami. Bardzo ważyłem słowa. Być może czasem za bardzo. Natomiast najbardziej dumny jestem z reportażu historycznego z pierwszego numeru „Kopalni” - dlaczego w 1978 roku, mimo iż mieliśmy w jednej drużynie i Bońka i Deynę i Lubańskiego nie zdobyliśmy mistrzostwa świata.
JB : Przy pierwszym numerze organizowaliście spore spotkania z czytelnikami. Teraz można się spodziewać podobnych?
PŻ : Można. Zaczęliśmy w zeszły poniedziałek w Barze Studio w Pałacu Kultury w Warszawie. Wszyscy jesteście na nie zaproszeni. Z czasem powinniśmy pojechać gdzieś w Polskę.
JB : Jakie są plany na przyszłość związane z "Magazynem"? Czy koncept na "czwórkę" został już wybrany?
PŻ : Nie. W tej chwili wszystko się rozstrzyga. Bardzo bym chciał w tym roku wydać przynajmniej jeszcze jeden numer. Oby się udało.

