sobota, 3 czerwca 2017

Stefan Szczepłek : Wielkie firmy nie rdzewieją



Mistrz dziennikarskiego pióra. Niemal wszystko, co napisze o piłce, zamienia w złoto. Podobnie jak z tym, co o niej mówi. Od niedawna co roku dostępuję zaszczytu rozmawiania z nim parę, paręnaście lub parędziesiąt minut na tematy mniej, lub bardziej związane z futbolem. Łapię chwilę, bo takie okazje nie trafiają się zbyt często. Raz rozmawiałem z nim przez całą godzinę, podczas Targów Książki w Krakowie, a słowa płynęły, jak chciały. To była zapewne jedna z ciekawszych dyskusji w moim dotychczasowym życiu. Nagrałem ją, ale jak się okazało, po niecałych pięciu minutach dźwięk z odtwarzanego przez mnie pliku wyparował. Ale to nieważne. Bo w zasadzie każdy dialog z Panem Stefanem Szczepłkiem to historia, którą się przede wszystkim pamięta.
Znalezione obrazy dla zapytania stefan szczepłek



Jakub Balcerski : Zapytam o sprawę chyba najbardziej determinującą świat futbolu ostatnimi czasy - finał Ligi Mistrzów. Dla Pana to finał marzeń, czy zamieniłby Pan Real lub Juve na kogoś innego?


Stefan Szczepłek : I Juventus i Real znalazły się w nim zasłużenie - są to najlepsze drużyny z grona kilkunastu przodujących w Europie. W tym roku też, szczególnie Juve, bo Real jest w tym miejscu praktycznie co roku. Nie ma tu żadnego przypadku. Jeśli następne pytanie zadałby mi Pan o wynik to i tak uprzedzę : lubię obie drużyny, ale wychowałem się na Królewskich z czasów gdy jeszcze nikt go nie widział, bo to były czasy radia. Od tamtej pory ich lubię, ale tym razem życzyłbym zwycięstwa Włochom. Nie tylko dlatego, że Juve to pierwszy włoski klub, który polubiłem, ale przede wszystkim ze względu na Gianluigiego Buffona. To niesamowity bramkarz i z tego co wiem także fantastyczny człowiek. Po prostu życzę mu by do swojej kolekcji trofeów dołożył także puchar Ligi Mistrzów. Tylko o to chodzi. Jest mistrzem świata, poza Champions League wygrał wszystko. Byłem 2 lata temu w Berlinie gdy przegrywał finał z Barceloną. Było mi go żal, bo jak się ma 40 lat i przegrywa taki mecz to można pomyśleć, że przegrało się ostatnią szansę w życiu. I teraz znów jednak przed nią stanie, więc dla sportowca w tym wieku to coś fantastycznego. To już wykracza poza sport, to opowieść o życiu - starym człowieku, który wciąż walczy o swoje szanse i je zdobywa. Można by o nim napisać książkę pod kątem nie dokonań bramkarskich, a właśnie o życiu. I to jest ciekawe.


JB : On sam napisał autobiografię “Numer 1”, która jest z resztą świetna i wiele można się z niej dowiedzieć. Choćby, że w przeszłości Buffon był tifosi Parmy, w której grał, czego do końca nie potrafiłem sobie wcześniej wyobrazić. 

SS : Tak, tam co prawda pewnie każdy był swego czasu tifosi, ale rzeczywiście. On ma naprawdę piękny, jeszcze piękniejszy by był okraszony zdobyciem Ligi Mistrzów. No, ale z drugiej strony - wygra i co? Zakończy karierę? Może zakończyć, ale przecież to bramkarz. On może wciąż grać i grać, przecież Dino Zoff zdobywając Mistrzostwo Świata kończył “40”.


JB : Zatem ciągnąc wątek Buffona - zastanawiam się czy w przypadku faktycznego zwycięstwa w finale nad Realem jest możliwe by zdobył Złotą Piłkę? Ja też jestem zwolennikiem teorii, że w dobie wielkiej komercjalizacji futbolu jedynymi kandydatami do jej otrzymania pozostawali Messi i Ronaldo, a “ten trzeci” był pomijany, ale w przypadku Gigiego pojawia się wątpliwość, czy on ich w tym roku nie jest w stanie wygryźć?

SS : Ja bym chciał. Myślę, że to byłoby realne, bo co by nie mówić w ostatnich latach wyniki w Lidze Mistrzów często przesądzają o rozstrzygnięciu tego plebiscytu. Nie Mistrzostw Europy, czy Mundialu. Nie chcę powiedzieć, że to jest sterowane, ale w samej podświadomości wyborców czyli po zmianie zasad w większości dziennikarzy one dominują. Inne turnieje są jednak rozgrywane co dwa czy cztery lata, a Champions League jest rok w rok i my ciągle obcujemy z tymi piłkarzami, których nazwiska się często powtarzają. On miałby szanse, tylko że w 61-letniej historii Ligi Mistrzów zaledwie jeden bramkarz był uhonorowany Złotą Piłką i był to Lew Jaszyn. To zamierzchła przeszłość, prawie pół wieku temu. Bramkarz jest jednak wielką postacią każdego zespołu i byłoby to cudowne, gdyby Buffonowi mogła ona przypaść.


JB : Z resztą w ogóle w Złotej Piłce ostatnio dominują napastnicy, rzadziej inne pozycje…

SS : Zdarzają się inne nominacje, na które często wpływały takie spektakularne gesty - jak choćby Cannavaro gdy był kapitanem reprezentacji Włoch zdobywającej miał od razu parę punktów na start za podniesienie pucharu, bo to bardzo zapadło w pamięć wybierającym. 


Znalezione obrazy dla zapytania stefan szczepłek 


JB : Spytam o jeszcze jednego zawodnika Starej Damy, Paulo Dybalę. W internecie coraz popularniejszy staje się dybalizm, który pobudza fakt w jaki sposób prezentuje się Argentyńczyk. Wyraźnie odróżnia się od innych piłkarzy na boisku. Gdyby zdobył Ligę Mistrzów wszedłby wreszcie na ten najwyższy światowy poziom (Neymara, Ronaldo i Messiego) czy jeszcze nieco mu do tego zabraknie i pozostanie kimś trochę z tyłu?

SS : Tego nie wiem. Myślę jednak, że jego talent jest trochę mniejszy niż tych wspomnianych w pytaniu. To jest świetny piłkarz, bardzo drobny jak na Serie A, ale wydaje mi się że nie i będzie być może przez lata bardzo dobrym zawodnikiem. Ale nie genialnym. Nie widuję go jednak co tydzień, a tylko raz na jakiś czas, więc raz się nim zachwycę, a za drugim razem zapytam co ludzie w nim widzą. Ale mam prawo do takiej oceny, bo za mało o nim wiem. Buduję swoją opinię na podstawie paru meczów - lepszych, gorszych, ale to nie wystarczająco dużo żeby się mądrzyć. Pan pewnie przyjdzie do mnie za 5 lat z tymi samymi pytaniami i powie : “Ale w sprawie Dybali to Pan się mylił, bo on jest najlepszy na świecie”. Jednak wydaje mi się, że tak nie będzie.


JB : Przejdźmy do kwestii Ronaldo. Ja mam takie wrażenie, że jego się w tym momencie trochę przecenia. Robi swoją robotę, strzela gole nawet w tych najważniejszych meczach, ponad 20 w niemalże każdym sezonie. Może i one nie zawsze są jakiejś niezwykłej urody, ale spełnia swoje zadania. A ludzie nie patrzą na to w ten sposób. To może być znak wieku czy ciągłej pogoni za tym by był jeszcze lepszy?

SS : Ciekawie Pan stawia sprawę, więc nie mogę odpowiedzieć jednym zdaniem. Cristiano Ronaldo będzie miał za chwilę 33 lata. Jak na napastnika to już gracz powoli odchodzący. Ale faktycznie wciąż jest w świetnej formie i robi to, co do niego należy. Przy tym robi to świetnie, często zapewniając klubowi czy reprezentacji kluczowe zwycięstwa prowadzące do zdobywania trofeów. To jest tak jak u nas z Lewandowskim. Wiara 90% Polaków co do reprezentacji opiera się właśnie na nim. Przychodzimy, bo na pewno coś strzeli i tak się dzieje. Tak samo jest z Portugalczykiem. Opinie na jego temat biorą się też zapewne z faktu, że on jest powiedzmy sobie szczerze - średnio lubiany. Bo oprócz takich gestów, które wykonuje przy akcjach charytatywnych i mam nadzieję, że przede wszystkim z potrzeby własnego serca, choć i własnego PR-u, to on jest taki obcesowy. Wszystko robi z pewnym wyrachowaniem. Pamiętam scenę z meczu praktycznie otwierającego Stadion Narodowy, gdzie aktualnie się znajdujemy. Zremisowaliśmy 0-0 z Portugalią na 100 dni przed Euro, praktycznie w meczu przyjaźni. Każdy stawał w mixed zonie i rozmawiał z dziennikarzami bez większego problemu, ale myśmy czekali na niego. Ronaldo wyszedł ze słuchawkami na uszach i dwoma gorylami obok, a na nas nawet nie spojrzał. I poszedł. Zakładam, że nie zrobił tego bo nie lubi polskich dziennikarzy tylko dlatego, że taki ma charakter. 




JB : Ja mam wrażenie, że Cristiano Ronaldo ma tak przy meczach, w których nie zdobywa goli. Podobnie jest z Gigim Buffonem, do którego książki jeszcze raz nawiążę, bo opisał w niej, że jego na przykład w odróżnieniu od innych piłkarzy wynik 0-0 bardzo cieszy. Nie wpuszcza bramki, bo gdyby tak się stało to ten humor będzie już prawdopodobnie zupełnie odwrotny.

SS : Tak, to bardzo prawdopodobne. To dobrze świadczyłoby o jego ambicji - jestem niezadowolony bo nie strzeliłem gola. Ale on to wszystko przekazuje w formie, która trochę od niego odstrasza. Ona nie zyskuje aprobaty kibiców czy dziennikarzy. Mnie opowiadał Jurek Dudek, który grał z nim w Realu, że owszem ma niezwykłą klasę piłkarską, ale zrobił też fajne zestawienie - w początkowym okresie jego pobytu w Madrycie w klubie grał Kaka, a więc też legenda z pięknymi osiągnięciami i doświadczeniem. Lubili go wszyscy, z wyłączeniem Ronaldo. 




"Zremisowaliśmy 0-0 z Portugalią na 100 dni przed Euro, praktycznie w meczu przyjaźni. Każdy stawał w mixed zonie i rozmawiał z dziennikarzami bez większego problemu, ale myśmy czekali na niego. Ronaldo wyszedł ze słuchawkami na uszach i dwoma gorylami obok, a na nas nawet nie spojrzał."




JB : Po przeczytaniu książki Guillem'a Balague o nim mam takie wrażenie że jakbyśmy zebrali wszystkich ludzi zaangażowanych w organizację Warszawskich Targów Książki to może uzyskalibyśmy rozmiar ekipy odpowiedzialnej za wizerunek Ronaldo, jego PR-owców. Obecnie ludzie coraz bardziej zwracają uwagę na wygląd piłkarza w zwyczajnym świecie, a wcześniej chyba tak nie było . Zdecydowanie bardziej doceniali dokonania boiskowe, one wyznaczały granicę. W przypadku Messiego też teraz tak jest. Kiedyś przeczytałem wywiad na portalu Weszło! z wolontariuszem, który był na Igrzyskach w Rio oraz na Super Meczu w Gdańsku, gdy przyjechała Barcelona i on opowiadał o tym, że Argentyńczyk krzywo patrzył nawet na zrobienie sobie jednego zdjęcia z dziećmi. Takie zdarzenia też chyba potrafią nieco nadszarpnąć ich obraz widziany przez fanów...

SS : Każda taka sytuacja na pewno na to wpływa. Właśnie w takich spotkaniach osobistych ludzie bardzo znani, których oglądamy w telewizji i rzadko mamy okazję poznać okazują się ludźmi zupełnie innymi. Tego przypadku z Messim nie znałem, ale wiarygodny kolega - też dziennikarz opowiadał mi o sytuacji, gdy Jose Mourinho przyjechał z FC Porto na mecz z Polonią Warszawa, który wtedy odbywał się w Płocku. Eliminacje do Pucharu UEFA. On już wtedy był znany, jeszcze niejako wielki trener, ale był rozpoznawalny. Miał prawo mieć swoje fochy, ale on podobno stał w mixed zonie do ostatniego polskiego dziennikarza. Zachował się super profesjonalnie. A jak się patrzy na to, co robi teraz to widać zupełnie inną twarz. I to jest właśnie cały Mourinho. Stracił poparcie milionów ludzi dzięki choćby zachowaniu w stosunku do Tito Vilanovy, czy paru wypowiedziom, ale też zyskał poparcie wielu myślących jak on. Powiedziałbym, że działa trochę na użytek publiczny, czasem wbrew swojemu charakterowi. Byleby tylko coś zdobyć. Zalicza się do ludzi, których kocha zamknięty krąg osób uwielbiający takie zachowania jak obrażanie, zupełną niekulturalność. On im się podoba właśnie za to. Wracając do historii, to ja o nim przeczytałem parę książek i mimo, że podchodzę do nich z dystansem bo wiemy po co i jak mogły powstać, ale podobno gdy nie ma przy Mourinho kamer, on się staje wzorowym ojcem i mężem. Mówiąc o Cristiano Ronaldo, można stwierdzić, że on już się w sumie powinien ożenić. Czasem myślę o nim, jak o dużym dziecku, które nie wie co ma zrobić z tymi swoimi milionami euro. 

JB : Zadając ostatnie pytanie o piłkę, ten sezon przyniósł nam wiele pięknych meczów i starć pomiędzy drużynami powiązanymi historycznie. Była nawet szansa by w Superpucharze Europy obejrzeć mecz Realu z Ajaxem. Historia piłki trochę zatacza koło...

SS : Powiem tak - wielkie firmy nie rdzewieją. Są takie, których już nie ma. To może nie współgrać w konstrukcji gramatycznej, ale taka jest prawda. Te prawdziwie wielkie kluby z stabilnymi i mocnymi korzeniami wcześniej czy później się odradzają. Ja się w pewnym sensie też cieszę, bo to częściowo powrót do mojej młodości. Ja się wychowywałem na Realu, bo Barcelony jeszcze wtedy praktycznie ni było. Na pewno nie tak wielkiej. Na Manchesterze, Liverpoolu, Juventusie czy właśnie Ajaxie. I to jest to. 

JB : Dopytam jeszcze o jedną niedającą mi spokoju sprawę. Kiedyś w wywiadzie, też na Targach Książki, ale tych w Krakowie powiedział mi Pan, że chciałby się zająć książką o szczegółach w futbolu, tle rozgrywek czy jego ubarwieniu jak rekwizyty w postaci strojów, ciekawostek. Plan upadł czy nadal myśli Pan o czymś podobnym?

SS : Wie Pan, planów to ja mam dużo. Ale zastanawiam się ile osób to kupi? Bo jednak takich osób jak ja nie ma dużo. Pomysłów tego typu mam więcej, ale obawiam się, że gdybym pisał taką książkę to sprawiałbym przyjemność tylko sobie i być może kupiło by to tylko kilkanaście takich wariatów jak ja. Ale dla nich warto żyć. 


Znalezione obrazy dla zapytania stefan szczepłek