sobota, 9 kwietnia 2016

Pieprzony Polak, czyli wywiad z Arkadiuszem Onyszką.

  Arkadiusz Onyszko to z pewnością nie najpopularniejszy polski bramkarz. Był wielkim talentem, członkiem reprezentacji, która zdobyła srebro podczas IO w Barcelonie. Jego kariera i życie jest bardzo barwne, czasem ostre i na pewno ciekawe. Wszystko to opisał w autobiografii "Fucking Polak. Nowe Życie". O niej i kilku innych interesujących sprawach w poniższej rozmowie.


(fot. widzewtomy.net)


Jakub Balcerski : Spotykamy się przy okazji promowania twojej książki "Fucking Polak". Czy przyjąłeś sobie jakąś zasadę, gdy ją pisałeś?

Arkadiusz Onyszko : Tak. Miała być szczera do bólu. Miałem doświadczenie z jej pierwszą wersją w Danii, gdzie przez to osiągnęła status bestsellera. Myślę, że czytelnik nie będzie się z nią nudził i nie wyczuje, że jest w niej gdziekolwiek ściema.

JB : Czytając pierwsze 30 stron miałem wrażenie, że jest to jedna z najbardziej szczerych książek piłkarzy wydanych w Polsce, przebijająca być może nawet Kubę Błaszczykowskiego i jego autobiografię. Nawiązując do wspomnianego pierwszego wydania : skąd pomysł na wydanie książki w Danii, a nie w Polsce (lub w obu państwach) oczywiście poza tym, że tam grałeś?

AO : Moja osoba zawsze kojarzyła się z człowiekiem, który mówi tak jak jest. Nie owijałem w bawełnę, tylko mówiłem to co myślałem. Nie zawsze poprawnie politycznie, o której mam własne zdanie. W Danii zgłosiła się redakcja, która uważała że moja osoba jest na tyle ciekawa, że to może stać się sukcesem. Nigdy w życiu nie zdawałem sobie sprawy, że napiszę taką książkę. Za pierwszym razem odmówiłem, twierdziłem że nikt nie będzie chciał tego czytać. Przecież nawet nie byłem obywatelem duńskim. Ale jedna z duńskich gazet zrobiła mi tak dobrą "reklamę" jeszcze przed premierą książki (jedno zdanie o homoseksualistach i potem poszła cała lawina), że sprzedała się fantastycznie.

JB : W Polsce też jest to na razie jedna z najbardziej poczytalnych książek. Jest trochę kontrowersyjna (np. osoba z zewnątrz widząc tytuł może pomyśleć, że jest ostra). Myślisz, że polskie społeczeństwo takich książek potrzebuje?

AO : Faktycznie, jeśli nawet popatrzy się na moje zdjęcie na okładce to można pomyśleć, że to jest coś złego. A pomysł na "fucking polak" pochodzi z przezwiska nadanego mi przez duńskich kibiców, zazwyczaj drużyny przeciwnej, gdy krzyczeli na mnie "ty pieprzony polaku". Dzięki temu powstał obraz Polaka, który nigdy się nie poddaje, jest silny psychicznie, walczy do końca i ma swoje zdanie. Uważam, że ten tytuł mówi nawet o Polakach - jako o narodzie, który zawsze podnosi się z kolan.

JB : Cofnę się do twojej kariery piłkarskiej i zapytam o coś co zawsze mnie ciekawi przy piłkarzach tego pokolenia. Jak wspominasz trenera Janusza Wójcika?

AO : Mam o nim jak najlepszą opinię. Za moich czasów Janusz Wójcik był trenerem wybitnym, osiągał ogromne sukcesy. Pamiętajmy, że osiągnął z reprezentacją wielki sukces, do którego nikt przez 23 lata nikt nie dał rady nawiązać (srebro Igrzysk Olimpijskich w 1992 roku w Barcelonie - przyp. JB). Ja wspominam go bardzo dobrze zarówno jako selekcjonera kadry narodowej, jak i trenera klubowego w Legii Warszawa.

JB : Czy nadchodzące Euro we Francji i występ kadry Nawałki może zatem choćby w najmniejszym stopniu nawiązać do tego co wydarzyło się wtedy w Hiszpanii w twojej opinii?

AO : Ciężko powiedzieć. Sukces reprezentacji w piłce nożnej przyciąga ogromną rzeszę kibiców. Nie odczułem tego, ale ludzie mówili mi, że gdy graliśmy było pusto na ulicach. Miejmy nadzieję, że coś podobnego zobaczymy na w czerwcu i lipcu. Wierzę w reprezentację, bo znam osobiście cały sztab szkoleniowy i uważam, że to są fantastyczni i bardzo pracowici ludzie. Myślę, że da to efekty we Francji. 

JB : Teraz pracujesz z młodzieżą. Czy uważasz, że dopiero co wprowadzony Narodowy Model Gry coś zmieni w tym dziale?

AO : Nie miałem okazji zapoznać się z nim szczegółowo, ale na pewno pozytywne jest to, że PZPN próbuje coś z tym zrobić - ujednolicić ten styl trenowania młodych zawodników. Natomiast będzie wielka rywalizacja pomiędzy szkółkami. Mamy wiele akademii, gdzie pracują byli piłkarze. Tam uczą się dużo techniki, czy podstawowych wartości - sumienności, systematyczności i szacunku do rywala. Myślę, że niedługo nasz poziom piłkarski jeszcze bardziej wzrośnie. 

JB : Jeszcze jedno pytanie - Dlaczego wielu polskich piłkarzy wyjeżdża za granicę po 1-2 dobrych sezonach w polskiej lidze, a potem wraca z podkulonym ogonem po kiepskiej grze?

AO : Ciężko powiedzieć. Według mnie to kwestia charakteru. Największym problemem jest to, że po podpisaniu kontraktu i otrzymaniu sporych pieniędzy zawodnicy widząc jak dobrzy grają tam piłkarze podejmują walkę, ale zraz odpuszczają mówiąc sobie, że nie są tak dobrzy. I tyle, zachwycają się małostkowością - wystarcza im tyle, ile dostają, uważają że to jest ich maksimum. Nie starają się, nie walczą. Brakuje im ambicji, odpuszczają i wracają do kraju. Na zachodzie, żeby się utrzymać musisz być 2 razy lepszy i musisz podnosić poziom drużyny. Powinieneś coś dawać drużynie od siebie, żeby cię zaakceptowali. Tylko ludzie o dużym ego osiągają tam sukcesy. I to różni Polskę od tamtych państw. U nas takiego charakteru się nie lubi. 

piątek, 1 kwietnia 2016

Klasyk inny niż wszystkie.

 el clasico

 Co by o El Clasico nie napisać to wszystko będzie się wydawać dość banalne. Mity, historie z tego i nie tego świata, legendy boiska czy kontrowersyjne fakty. To już słyszeliśmy. Ale to Gran Derbi będzie nieswoje, dziwne, inne. Nie czuć, tego co zawsze. Zapach wielkiego spotkania unosi się nad Camp Nou i na pewno tak zostanie do wieczora. Ale coś tu nie gra. I dobrze.

 Przed nami kolejny wielki mecz tych drużyn. Real i Barcelona. Odwieczna wojna między tymi klubami jak zwykle ogarnie cały świat. Tym razem nie sądzę jednak by było tak jak zawsze. Drugi takie spotkanie w tym sezonie zostało pozbawione wielu ważnych aspektów. Ale to wcale nie znaczy, że tego meczu nie powinno się obejrzeć. Jak najbardziej jest to potrzebne. Takie zjawisko zdarza się bardzo rzadko. Rywalizacja Barcy i Królewskich nie jest w tym momencie bezpośrednio decydującą o sytuacji w tabeli La Liga, a co za tym idzie nie ma też wielkiego wpływu na walkę o mistrzostwo.

A przynajmniej pomiędzy samymi uczestnikami tego spektaklu. Gdyby Real wygrał nadal traciłby do Barcelony 7 punktów. Szanse na końcowy triumf oczywiście zachowają. Pomogą też lokalnemu rywalowi - Atletico Madryt, które w takiej sytuacji zmniejszy swoją stratę do Dumy Katalonii do 6 punktów. Czy mało, czy dużo - można dewagować. Natomiast jeśli wygra Blaugrana, to... Cóż. Real będzie miał do odrobienia 13 punktów. Praktycznie niemożliwe. Matematycy z pewnością będą mnie za to ścigać, ale to nieważne. Co to wszystko w zasadzie wykazuje? Dziś liczyć się będzie przede wszystkim rywalizacja w danym dniu, na danym boisku. Wszystko inne idzie w odstawkę.


Może jednak nie wszystko. Oba zespoły będą występowały w nieco podrażnionych kontuzjami kadrach. Szczególnie Barca, u której w towarzyskich meczach reprezentacji mocno ucierpiała lewa strona defensywy. Kontuzjowani są Adriano i Mathieu, czyli zmiennicy Jordiego Alby. Sam Hiszpan przed kilkoma dniami sam narzekał na uraz. W Realu paru zawodników także dopiero wraca po kontuzji. Na pewno nie zagra Varane, który uszkodził łydkę. Do kadry nie załapali się także Arbeloa i Kovacić. To od razu pokazuje, gdzie oba zespoły mogą szukać swoich słabych stron.

Ten mecz nie będzie jednak podyktowany tylko wydarzeniami czysto piłkarskimi. Jak to zwykle bywa w przypadku El Clasico, tak i teraz musiał się znaleźć dodatkowy aspekt.  Przed spotkaniem, a nawet w jego trakcie uhonorowana zostanie legenda FC Barcelony - Johan Cruyff. 14 minuta to chwila, gdy kibice zaprezentują transparenty związane z Holendrem. Do tego specjalna kartoniada podczas wprowadzenia zawodników na boisko oraz minuta ciszy. Dodatkowo piłkarze katalońskiego klubu przystąpią do meczu z napisami Gracies Johan na koszulkach.

To o czym pisałem wyżej sprawi, że będziemy się czuli inaczej podczas tego spotkania. Ale Gran Derbi pozostaje Gran Derbi. Nic nie odbierze nam przedmeczowej fascynacji, okrzyków radości czy wybuchów emocji w trakcie, a także po jego zakończeniu.

2 kwietnia, godzina 20:30. Odliczanie czas zacząć.