czwartek, 15 września 2016

„W swojej książce koncentruję się tylko na wątkach piłkarskich” – Leszek Orłowski opowiada o „Barca. Złota Dekada”.



Znalezione obrazy dla zapytania leszek orłowski barca

Przy okazji spotkania autorskiego w Warszawie porozmawiałem z Leszkiem Orłowskim - dziennikarzem c+ oraz tygodnika "Piłka Nożna" o jego nowym projekcie. Książka "Barca. Złota dekada" to historia piłkarskiego sukcesu najlepszej drużyny początku XXI wieku. 
Więcej o tym, co znajduje się w książce, ale także o kulisach dziennikarskiej pracy Pana Leszka dowiecie się czytając poniższy wywiad. Zapraszam do lektury! 

Znalezione obrazy dla zapytania leszek orłowski


Jakub Balcerski : Jakie są czynniki, które tworzą Barcelonę największą drużyną ostatniej dekady? 

Leszek Orłowski : Przede wszystkim zachwyca stylem gry. Oczywiście wynikami, które są jego konsekwencją też, ale gdyby wygrywała prezentując inny rodzaj futbolu to nie uzyskała by tak dużej popularności. Ponadto Barcelona jest, jak sama o sobie mówi “Dumą Katalonii”, więc reprezentuje coś więcej niż samą siebie - jest czymś więcej niż klubem, o czym mówi kolejna klubowa dewiza. Jest w pewnym sensie realizacją ambicji całej Katalonii.



JB : Największy potencjał ofensywy Barcy był chyba zawsze obecny w tercetach. Najpierw Messi, Eto’o i Ronaldinho, następnie Messi, Villa i Pedro (MVP), aż do dzisiejszego tria MSN - Messi, Suarez, Neymar. Który z nich najbardziej przypadł Panu do gustu?

LO : Myślę, że tercet MSN składa się z gwiazd największego formatu. Poprzednie nie miały chyba aż tak wielkiej jakości piłkarskiej. Można polemizować bo współpraca Messiego, Eto’o i Ronaldinho może się wydawać lepsza. Ale mnie wydaje się, że nie. Messi grając z tymi piłkarzami nie był tym Messim, którym jest dzisiaj. Może to jest rzecz, która czyni różnicę i przesądza sprawę na korzyść obecnego tria. Bo jest ono na pewno najlepiej zgrane na boisku i poza nim, co też po prostu widać po jego członkach. W innych ustawieniach, w każdym z zawodników było sporo osobistych ambicji, które sprawiały, że na boisku nie było tak dobrze jak by mogło być. To sprawiało, że często były podporządkowane pod jednego zawodnika - dwóch partnerów pracowało tylko na Leo Messiego. Każdy z tych tercetów jest inny, a siła Blaugrany opiera się na nich z prostego względu - zawsze wychodzą ustawieniem 1-4-3-3. Stąd w ataku jest miejsce dla trzech napastników i stało się to znakiem rozpoznawczym tego klubu.

 
Znalezione obrazy dla zapytania camp nou



JB: Co jest największym symbolem Barcy? Cules, może stadion Camp Nou, który teraz będzie modernizowany? Co dla Pana jest najważniejszym elementem gdy odwiedza Pan obiekt w stolicy Katalonii? Do czego Pan najchętniej wtedy idzie?

LO : Pamiętam swoje pierwsze uczucie z Camp Nou. Stadion wygląda niepozornie z zewnątrz, ale gdy wysiada się z windy na najwyższym poziomie gdzie ulokowane są miejsca dla komentatorów nagle staje się twarzą w twarz z ogromem tego miejsca. Jego piękno jest uderzające. To jest chwila, którą zawsze przeżywamy bardzo mocno - moment wyjścia z wind i spojrzenia na roztaczający się przede mną obraz trybuny z napisem “Mes que un club”. To jest coś niesamowitego, co warto polecić każdemu odwiedzającemu Barcelonę. Symbolem klubu są chyba jednak wielcy piłkarze. Oczywiście te barwy - blaugrana, które bardzo szanują kibic, podobnie jak stadion chyba bardziej niż ktokolwiek inny swój, są niezwykle ważne, ale ta sztafeta gwiazd, która co sezon cieszy oczy kibiców poczynając w zasadzie od Ladislao Kubali, a skończywszy na Messim.



JB : Czym różni się Pana książka od innych, które już o Barcie powstały? Pamiętam książkę Grahama Huntera “Za kulisami najlepszej drużyny świata”, która też opowiadała o nieco krótszym dla Barcelony okresie – tym za Josepa Guardioli, ale u Pana jest chyba trochę inaczej?

LO : Zajmuję się w niej przede wszystkim analizą przyczyn sukcesów Barcelony, a także niepowodzeń, które także miały w tej „złotej dekadzie” miejsce. Koncentruję się tylko na sprawach piłkarskich. Może wyróżnia się tym, że nie mam ambicji aby zawrzeć w niej jakiś szerszy przekaz kulturowy, by sięgnąć głębiej. Oczywiście sięgam głęboko, ale tylko w sprawach mające swoje ujście na boisku., wpływ na styl gry Blaugrany, na jej piłkarzy. Jest to po prostu analiza procesu tworzenia najlepszej drużyny na świecie na początku XXI wieku i utrzymywania jej przy życiu, co jest trudniejsze w zgodzie z powiedzeniem „łatwiej jest na szczyt wejść, niż się na nim utrzymywać”. Takiej książki osobiście nie spotkałem, dlatego poważyłem się na takie dzieło, pomijając wiele interesujących spraw dotyczących choćby marketingu związanego z Barceloną, tworzącego jej międzynarodowy wizerunek. O tym w tej książce nic nie ma. Jej tematem jest tylko futbol, boisko i to co wypływa na wydarzenia, które się na nim dzieją.



JB : Przechodząc do bieżącej sytuacji w La Liga – wiem, że ciężko ocenić na początku sezonu, ale większy pomysł na drużynę, wprowadzający świeżość ma Luis Enrique czy Zinedine Zidane?

LO : Myślę, że obaj są do siebie podobnie. Nie są filozofami, myślicielami tylko pragmatykami, którzy wiedza, że trzeba zachowywać dobre relacje z piłkarzami, żeby odnosić sukcesy. Ale z drugiej  strony, że trzeba także jasno zaznaczyć granicę kompetencji, której piłkarze już nie przekraczają – że to i to należy już tylko do trenera. O żadnym z nich nie powie się w przeszłości, że był wizjonerem, który wprowadził do futbolu coś nowego. Natomiast są to wybitni warsztatowcy, którzy warsztat rozumieją nie tylko jako nie tylko tworzenie koncepcji taktycznych, ale przede wszystkim umiejętność prowadzenia grupy ludzi. 


Znalezione obrazy dla zapytania leszek orłowski



JB : Zapytam o Pana działalność komentatorską : trudniejszy do skomentowania jest dla Pana mecz lig, których na co dzień się nie śledzi, na przykład drużyn z ligi niemieckiej i portugalskiej czy El Clasico? To da się porównać czy są to jednak dwa różne światy?

LO : Przygotowywanie się do każdego meczu wygląda tak samo. Siedzi się godzinami przed komputerem czy gazetami lub innymi źródłami i wynotowuje wszystko, co może być przydatne podczas transmisji z takiego meczu. Natomiast różnica polega na tym, czego się szuka przy danym meczu. Komentując El Clasico już nikt nie opowiada o dzieciństwie danego piłkarza, nawet jeśli coś było w nim interesującego, bo wszyscy te historie już dawno znają. Trzeba się koncentrować na innych rzeczach, na tym co ostatnio wydarzyło się w życiu danego zawodnika czy ich wypowiedziach. Komentując mecz drużyn, które rzadziej bywają na telewizyjnej antenie można sobie pozwolić na więcej anegdot i sięgania głębiej w przeszłość piłkarzy. Inaczej się je komentuje, na co innego zwraca uwagę. Podczas „Klasyku” mimo, że tych ciekawostek jest przecież dużo to po pierwsze wszystko zostało już praktycznie powiedziane, a po drugie wydarzenia boiskowe są zazwyczaj tak fascynujące, że na dygresje zostaje mało czasu. Czasami jakieś 2-3 opowiastki zmieszczą się w trakcie takiego meczu, ale trzeba poświęcać więcej czasu analizie taktycznej tego, co się dzieje bo to przecież rzecz ciekawa – futbol na najwyższym poziomie i trzeba się nim delektować. Zadaniem komentatora jest przecież także próba pomocy w zrozumieniu, co się na boisku dzieje. Mecz oglądają kibice, ale tez ludzie, którzy nieco rzadziej zasiadają przed telewizorem. W meczach drużyn z innych krajów o taktykach często nie ma co się dużo rozwodzić – koń jest taki jak się widzi. Wtedy warto poszukać ciekawostek i zacząć je opowiadać.


JB : Jeszcze zastanawia mnie kwestia Pana przyszłości – rozumiem, że komentowanie w Canal + oraz pisanie dla tygodnika „Piłka Nożna” pozostaje. A co jeśli chodzi o książki? Dopiero co wyszła „Barca”, ale czy myśli Pan o kolejnym projekcie?

LO : Nie ukrywam, że planuję drugą książkę – mam już dla niej tytuł i problematykę. Chciałbym napisać o Realu Madryt i o losach tego klubu w XXI wieku. Nie mam jeszcze podpisanej umowy na jej wydanie i nie zacząłem jeszcze pisać, ale jestem w fazie intensywnego zbierania materiału i mam nadzieję, że te plany uda się zrealizować.